Reagowanie na krytykę zaskakującą


KN_asertywnośc_2

Bywamy czasem zaskakiwani czyjąś krytyczną wypowiedzią, na którą nie wiemy, jak zareagować. Niekiedy są to zarzuty całkowicie oderwane od rzeczywistości. Odbiera nam wtedy mowę i usiłujemy w jakiś mniej lub bardziej zborny sposób odnieść się do oskarżeń, co jednak – uczynione pod presją czasu – niekoniecznie musi wypaść dobrze.

Zachować się w takiej sytuacji asertywnie to… trzymać się zasad asertywnego postępowania. Najlepiej zacząć od wyrażenia własnego stanu emocjonalnego, a można to uczynić w następujący sposób: „Nie wiem, co powiedzieć. Jestem zaskoczony. Zanim odpowiem, chciałbym choć przez moment zastanowić się nad tym, co usłyszałem”.

Wprawdzie emocje podpowiadają nam, aby czym prędzej przystąpić do obrony, to lepiej nie działać pochopnie. Przecież nikt nas nie pospiesza. Mamy prawo zachować właściwe sobie tempo reagowania i druga strona powinna to uszanować. Ba! Na dobrą sprawę nie mamy w ogóle obowiązku odpowiadać, gdy uznamy, że tak będzie najwłaściwiej.

Jeśli jednak zdobędziemy się na reakcję, warto skorzystać z następującego schematu postępowania:

1. Zastosować odroczenie, czyli wstrzymać się od natychmiastowej odpowiedzi na krytykę.

2. Otwarcie wyrazić własne uczucia, dzięki czemu zachowamy nad nimi kontrolę i nie wybuchną z nieokiełznaną siłą.

3. Przyznać, że potrzebujemy więcej czasu na przemyślenie sprawy i nie od razu odpowiemy na zarzut. Przykładowo na słowa krytyki: „Nie jestem zadowolony z wyników twoich podopiecznych. Jak zamierzasz to poprawić?”, możemy odrzec: „Zaskoczyła mnie twoja uwaga. Nie myślałem o wynikach mojej klasy w tych kategoriach. Potrzebuję paru chwil, aby się nad tym zastanowić”.

W życiu już tak jest, że oceniamy innych i sami jesteśmy oceniani. Bywa że krytyczny osąd wynika z gruntownych obserwacji, ale i ze zniekształconych wyobrażeń, formułowany jest w sposób intencjonalny, lecz również spontaniczny. Osoba wyrażająca krytykę nie zawsze zastanawia się nad przyczynami czyjegoś postępowania, bo to wymagałoby pochylenia się nad sytuacją, zdobycia się na wysiłek umysłowy i wykrzesania z siebie pewnej dozy empatii, a na to może nie mieć ona czasu ani ochoty.

W efekcie niespodziewany zarzut podnosi nam ciśnienie i musimy zachować zimną krew. W takich okolicznościach może warto popracować też nad tym, aby reakcja z naszej strony nie ograniczała się do kłopotliwego tłumaczenia się z prawdziwych lub urojonych błędów, lecz wprowadzała, na zasadzie wzajemności, jakiś… efekt zaskoczenia?