Wyjść poza siebie, czyli o roztropności społecznej


Dzień Nauczyciela oferta studiów podyplomowych

Zadaniem osobistej roztropności, o której dotąd była mowa, jest usprawnienie zarządzania własną osobą. To zrozumiałe, bo każdy z nas jest w pierwszym rzędzie odpowiedzialny za samego siebie. Jednak roztropność wychodzi również poza życie jednostkowe, rozciągając się na rzeczywistość społeczną, w ramach której wyróżnić możemy całą paletę gatunków roztropności oraz odpowiadających im zadań w konkretnych obszarach życia zbiorowego.

Prócz interesu osobistego ważne miejsce zajmuje dobro społeczności, w której żyjemy. Chodzi o dobro wspólne (łac. bonum commune), rozumiane jako troska o interes ogółu i pomyślność wszystkich, a nie tylko wybranych. Tym bardziej że od dobra całej wspólnoty jest wysoce uzależnione osiągnięcie celu osobistego poszczególnych jej członków. To miał na myśli ks. Piotr Skarga (1536–1612), który w Kazaniach sejmowych przyrównał wspólnotę narodową do okrętu: „Gdy okręt tonie, a wiatry go przewracają, głupi tłomoczki i skrzynki swoje opatruje i na nich leży, a do obrony okrętu nie idzie, i mniema, że się sam miłuje, a on się sam gubi. Bo gdy okręt obrony nie ma, i on ze wszytkim, co zebrał, utonąć musi”. Dziś mówimy w takiej sytuacji: jechać na jednym wózku.

Roztropne rozstrzygnięcie

Roztropność osobista winna tym bardziej uwzględniać wymagania życia społecznego, im większy wpływ mamy na jego bieg. Przywołajmy tu postać słynącego z mądrości króla Salomona (ok. 1000–931 przed Chr.), o którym Biblia wspomina, iż dokonał roztropnego rozstrzygnięcia w sprawie o fałszywe macierzyństwo (1 Krl 3, 16–28). Otóż dwie nierządnice urodziły po niemowlęciu, a gdy jedno z nich umarło, każda twierdziła, że jej dziecko żyje. Władca nakazał rozciąć dziecko w pół, aby obie kobiety otrzymały swą część. Pierwsza na to przystała, druga zaś zaprotestowała, woląc oddać dziecko rywalce niż pozwolić, by zginęło. Po tym król poznał, że to ona była faktyczną matką i przekazał jej niemowlę. A potomnym pozostawił związki frazeologiczne: „salomonowy wyrok” i „salomonowa mądrość”.

Ze względu na wąskie ramy artykułu ograniczymy się do zarysowania trzech gatunków roztropności społecznej, tj. politycznej, wojskowej i wychowawczej.


Roztropność polityczna

Roztropność rozumiana w kategoriach politycznych jest potrzebna tym, którzy stoją na czele danej społeczności i którzy mają nie tylko nią rządzić, ale i działać na rzecz jej dobra. Wiemy, że istotną rolą roztropności w życiu osobistym jest ocena sytuacji, podjęcie decyzji i wykonanie jej. To nam uzmysławia, jak bardzo roztropność może być ważna w życiu społecznym, gdzie od pojedynczych wyborów zależy niekiedy pomyślność ogółu, jak cenną właściwością jest sztuka rządzenia i jakim dobrodziejstwem bywa dla podwładnych roztropny przełożony. „Rzadcy są ludzie, którzy mają z przyrodzenia pewien zmysł władczy, a i ci winni go ująć w karby roztropności, aby się im nie wypaczył w despotyzm i tyranię. Inni, którzy go nie posiadają w swoim usposobieniu, mają zawsze możność nabrać w pewnej mierze umiejętności rządzenia i są do tego obowiązani, jeśli okoliczności życia postawią ich na czele jakiejś grupy społecznej, choćby rodziny” – pisze o. Jacek Woroniecki (1878–1949).

W odniesieniu do społeczeństw demokratycznych dominikanin wskazuje na konieczność posiadania przez obywateli elementarnej wiedzy o zasadach i mechanizmach rządzących wspólnotą państwową, z którymi winni oni uzgadniać osobiste dążenia i częstokroć je im podporządkowywać. „Na tym polega wychowanie polityczne obywateli, i biada społeczeństwom, które się demokratyzują i rozszerzają prawa obywatelskie swych członków, a w których nie wytworzyła się jeszcze w szerszych kołach tradycja roztropności społecznej i nie rządzi jego obyczajami” – przestrzega.


Roztropność wojskowa

W przypadku roztropności wojskowej kluczowe są dwie kwestie. Pierwsza wiąże się z samymi działaniami wojennymi, wymagając zachowania trzeźwości umysłu w warunkach nieustannych zmian na polu walki i trudnych do przewidzenia posunięć przeciwnika. „Łatwo sobie wyobrazić, w jakim stopniu wódz winien być obdarzony zdolnością szybkiego decydowania się, oględnością, zapobiegliwością i przytomnością umysłu, a przedtem jeszcze jak starannie winien przygotować swój własny plan operacyjny, ile mu potrzeba własnego doświadczenia, w jakim stopniu winien umieć korzystać i z cudzego” – pisze Woroniecki.

Druga kwestia to ciążąca na dowódcy odpowiedzialność za życie powierzonych mu żołnierzy, ale i za życie innych uczestników operacji wojennych. Nieroztropne rozkazy mogą doprowadzić do rozlewu krwi niewspółmiernego do sytuacji. Za punkt odniesienia niech posłuży osoba gen. Stanisława Maczka (1892–1994), którego podwładni nie przegrali żadnej bitwy. „Był też dowódcą, który niezwykle roztropnie i rozsądnie szafował krwią żołnierską, jeśli można tak powiedzieć. On, wykształcony humanista, absolwent wydziału filozoficznego uniwersytetu we Lwowie, doskonale wiedział, że wartość ludzkiego życia jest bardzo ważna i bezcenna” – mówił Jan J. Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych podczas uroczystości nadania imienia Generała jednemu z zespołów szkolnych w Łodzi.


Roztropność wychowawcza

Z kolei roztropność wychowawcza, prócz realizacji specyficznych dla siebie celów, wiąże się także z koniecznością uchwycenia przez wychowawcę prawdy obecnej w wychowanku, innymi słowy – poznania go i przypisania jego zachowaniu właściwego znaczenia. Bez tego nie sposób orzec, jaką postawę wychowawczą przyjąć w określonej sytuacji. Spojrzenie wychowawcy nie zawsze jest obiektywne, prowadząc do błędnych ocen, które wyrażają się w nadmiarze (np. nieustanne wychwalanie dziecka, przypisywanie mu nieistniejących zalet, bronienie go bez względu na okoliczności) lub niedostatku (np. każdorazowe krytykowanie dziecka, gdy wykona coś źle, niedocenianie jego realnych możliwości). Nad tym gatunkiem roztropności nie będziemy się tu szerzej rozwodzić, gdyż wszystkie artykuły w ramach niniejszej serii służą właśnie rozwijaniu tej sprawności.


Suma roztropności

Każda profesja kieruje się właściwymi sobie zasadami. Wynikają one z jej cech szczególnych, ale i z doświadczeń przekazywanych uczniom przez mistrzów. Uczniowie zasady te przyswajają, a następnie je uzupełniają i wzbogacają własnym doświadczeniem. W rezultacie odmienne względem siebie będą znamiona roztropności zawodowej dajmy na to kierowcy, rolnika, rzemieślnika, wojskowego, sędziego, urzędnika, lekarza, duchownego czy nauczyciela. Każda z tych profesji w znacznym stopniu zależna jest też od sumy osobistych roztropności jej przedstawicieli, a zwłaszcza roztropności osób pełniących funkcje kierownicze, bo jeśli ktoś nie umie rządzić sobą, nigdy nie będzie dobrze zarządzać innymi.