Nie bójmy się spoglądać za horyzont


„Lepiej zapalić niewielkie światełko, niż przeklinać wielką ciemność”. Ta myśl Konfucjusza towarzyszy Izabeli Dyrdzie w pracy z dziećmi, studentami i nauczycielami.

Izabela Dyrda jest absolwentką pedagogiki wczesnoszkolnej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Ukończyła także studia podyplomowe z zakresu edukacji elementarnej, arteterapii oligofrenopedagogiki oraz edukacji niezależnej. 11 lat pracowała jako pedagog wspierający, 5 lat we współtworzonej społecznej szkole podstawowej, od 7 lat spotyka się ze studentami Akademii Muzycznej w Katowicach w ramach przedmiotu dramoterapia, a od 6 lat związana jest z Instytutem Studiów Podyplomowych w Tychach, gdzie prowadzi zajęcia z zakresu metodyki nauczania.

Jak wychowywać i uczyć?

Edukacja elementarna to praca z dziećmi w wieku 3-10 lat. Jest nie do przecenienia, bo przecież to na tym etapie rozwojowym dziecka tworzą się zręby jego osobowości, charakteru i nawyków. To wtedy nauczyciel pomaga dziecku, wespół z rodzicami, odkryć predyspozycje, talenty i pasje dzieci.

Pamiętajmy jednak, że dzisiaj dzieci w przedszkolu, w szkole i poza nimi są narażone na przeciążenia bodźcami, dlatego wiele z nich ma kłopoty z funkcjonowaniem zmysłów, a co za tym idzie z koncentracją uwagi. Tę mnogość różnorodnych bodźców i stymulacji, warsztatów, zajęć dodatkowych nazywam fabryką fajerwerków. Niestety ta fabryka fajerwerków wkracza czasem również do pedagogiki, okradając dziecko z możliwości zaspakajania jego podstawowych potrzeb – poczucia bezpieczeństwa, miłości, bliskości, własnej wartości, kontaktu z przyrodą i zabawy. Przecież dzieci uczą się poprzez zabawę. Zabawa jest dla nich sposobem na poznawanie świata i eksperymentowanie z nim. Na przykład poprzez zabawę w dom maluchy ćwiczą sposób rozmawiania, rozwiązywanie konfliktów. Wchodzą w różne role i przez to rozwijają wiele kompetencji.

Bombardowanie dzieci fajerwerkami aktywności powoduje znudzenie bodźcem, ale i wyczerpanie. To nie tylko nie przyspiesza rozwoju, ale może go wręcz ograniczać. Dlatego małe dzieci powinny rozwijać się wszechstronnie i swobodnie.

W szkole należałoby przywrócić należną rangę przedmiotom artystycznym i praktycznym. Nasze dzieci mają zajętą głowę, ale mało pracują manualnie oraz doświadczają trudności zaangażowania w proces uczenia się swoich emocji, swojego serca. Praca rąk pod kontrolą wzroku jest bardzo ważna dla rozwoju. Ćwiczą kreatywność, koncentrację i planowanie działań. Potem dochodzi zachwyt z efektów swojej pracy, a to rozwija motywację.

Uważam, że w edukacji najważniejsze jest poczucie sensu tego, co robimy i refleksja nad tym, czego i jak uczymy. Czy to, co dziś robiłam z dziećmi, uczniami, studentami było prawdziwe, czy to było dobre i piękne? Co się nie udało? Czy lekcji towarzyszyło poruszenie, dzięki któremu uczeń lepiej zapamięta materiał? Ta refleksyjność nie może oczywiście być oderwana od rzeczywistości klasowej. Konsekwencją refleksji jest decyzja co mogę zrobić na kolejnym spotkaniu, zajęciach, lekcji. Co będzie wartościowe.

Skąd czerpie pani inspiracje?

W dużym stopniu ukształtowało mnie harcerstwo. Dzięki niemu już w dorosłym życiu rozwinęłam duży zasób kompetencji. Harcerstwo dało mi odwagę do działania i zamiłowanie do przygody, także na gruncie edukacji. Zaszczepiło we mnie łatwość odnajdywania się w grupie. Przede wszystkim jednak dało mi przekonanie, że z wartościami się nie nie dyskutuje. Jestem radykalna w myśleniu o tym, co jest dobrem, a co jest złem. „Nie dialoguj z pokusą, bo przegrasz”– mówił Zbigniew Herbert.

Autorytetem był dla nas Zbigniew Szuster, który prowadził Środowiskową Drużynę Harcerską w Dąbrówce Małej (dzielnica Katowic), nasz „szalony” polonista. Budził nas intelektualnie, skłaniał ku refleksyjnemu myśleniu, zachęcał do wnioskowania, wartościowania. To wszystko zatopione było w przygodzie i w przyrodzie. Uczyliśmy się, nie wiedząc nawet o tym.

Na studiach rozpoczęła się z kolei moja pasja: fascynacja dramą i teatrem. Trwa ona do dziś. Przez 10 lat występowałam w Teatrze Studenckim Nienażarty. Jeszcze na uczelni prowadziłam warsztaty z dramy dla młodzieży szkolnej, studentów, a obecnie także dla nauczycieli. Organizowałam m.in. zajęcia dla dzieci i nauczycieli w ramach Festiwalu Ekspresji Dziecięcej w Katowicach oraz warsztaty teatralne dla dzieci z małych wiosek na Suwalszczyźnie. Sama zgłębiałam tajniki dramy m.in. w Uniwersytecie Winchester w Wielkiej Brytanii.

Drama (z gr. drao - działam, usiłuję) jest metodą wychowawczą wspierającą rozwój intelektualny i emocjonalny młodego człowieka. To metoda oparta na odgrywaniu zainicjowanych przez nauczyciela fikcyjnych sytuacji, na wchodzeniu w role. Łączy się ze spontanicznością i improwizacją. Rozwija wyobraźnię, sprawność intelektualną i ruchową, które to przygotowują do kreatywnego życia.

W jaki sposób nauczyciel może inspirować ucznia?

Trzeba mieć silny charakter czyli być cierpliwym i wytrwałym. Nauczyciel ma obowiązek przyglądać się klasie. Jaka ona jest? Jak reagować na problemy i wyzwania? Musi mieć wiedzę o psychologii rozwojowej dziecka oraz pielęgnować własną zdolność obserwacji. Obserwacji zjawisk, ludzi. A wracając do wątku klasycznych wartości - powinien wzbudzać i pielęgnować w uczniach potrzebę odczuwania piękna. Lekcja musi być piękna. Właśnie autorytet nauczyciela kształtuje się na tej bazie. „Nasza pani pięknie poprowadziła lekcję”. Zachwyt pcha dziecko do zgłębiania wiedzy.

Wartościowej edukacji i autorytetu nie buduje się – jeszcze raz powtórzę – na fajerwerkach. Na kolejnych warsztatach czy festynie dziecko naciska guzik i zrobi się „wulkan” z sody. Łał! Fajnie! Tylko dziecko nie rozumie jak powstaje taki proces chemiczny. Poza tym zrobiło się brudno i nie musi po tym doświadczeniu posprzątać. Tymczasem komplementarna i wytrwała edukacja uczy rzetelności w codziennym działaniu. Nie tylko coś namaluję i sobie odejdę. Dziecko naprawdę potrafi zorganizować swoje narzędzia i warsztat pracy, potrafi umyć pędzelek i w dodatku cieszy się porządkiem.

W późniejszym okresie rozwojowym nauczyciel nie powinien się obrażać na młodzieżowy bunt, objawiający się często ironią, ciętymi ripostami ze strony uczniów. W takim zachowaniu jest potencjał, który odpowiednio rozpoznany i ukierunkowany przez nauczyciela może przynieść pozytywne efekty.

Izabela Dyrda

Nauczyciel przedszkolny, wczesnoszkolny, oligofrenopedagog, arteterapeuta. Od lat pracuje z dziećmi, młodzieżą , studentami i nauczycielami. Jej zainteresowania zawodowe koncentrują się wokół wykorzystania narracji w edukacji i terapii, a w szczególności metody dramy oraz warunków wszechstronnego rozwoju dziecka w wybranych koncepcjach edukacji alternatywnej. Uczestnik i prowadzący w wielu projektach artystyczno-edukacyjnych w kraju i zagranicą (m.in Nuda to nie Sztuka, Teatr Interaktywny, Festiwal Ekspresji, Media i Teatr dla Rozwoju). Wykładowca Akademii Muzycznej w Katowicach oraz Instytutu Studiów Podyplomowych w Tychach.

Współtwórca wielu inicjatyw edukacyjno-wychowawczych. Prywatnie niegasnąco od lat lubi rozmowy z ludźmi, śpiew przy ognisku i muzykę dawną.